Cześć dziewczyny! - krzyczy pierwsza z filiżanek przeciągając się po własnym pudełku, otoczonym folią z bąbelkami. Cisza nikt nie odpowiada.
Zafrasowana sięga pamięcią wstecz, co pamięta?...
Pamięta, że zanim została spakowana do pudełka było ich pięć. Rozmawiały jeszcze niedawno razem, śmiały się jadąc po taśmie w fabryce. Wszystkie miały plany jedne chciały zwiedzać świat, inne marzyły o miłości, przyjaźni, podróżach do magicznych miejsc o których słyszały w fabryce.
Ona wpadła pierwsza do pudełka, za nią reszta.
Gdzieś jechały, ale tak naprawdę nie wiadomo dokąd.
Po długiej podróży nastała wszechogarniająca cisza.
Gdzie ja jestem? - pyta samą siebie filiżanka.
Dlaczego to tak długo trwa? Przecież inaczej miała wyglądać moja podróż, moje wymarzone miejsca!
Gdzie ci fantastyczni nietuzinkowi ludzie! - mówi sama do siebie, a głos rozchodzi się na około jej białego wnętrza.
Krzyczy sama do siebie w swej duszy.
Tysiące myśli przebiega po uszku białym. Kiedy tak siedzę ściśnięta i nie widzę nic. Kompletnie nic! Brakuje rozmowy, powietrza, przestrzeni, światła, ciepła, dotyku! – krzyczy.
Czy to już dzień, czy noc? Jak wyglądają te miejsca?... Jak to się dla mnie skończy – pyta samą siebie filiżanka. Może gdzieś popełniłam błąd? Może za bardzo chciałam? Może to że tak bardzo, bardzo, bardzo chciałam być pierwsza? … Nie mogę się poruszyć teraz… Filiżanka zdaje sobie sprawę że jest sama, nie może wyskoczyć z pudełka, że jest tak naprawdę od kogoś zależna. Od kogoś, kto pokaże jej to co będzie robił sam. Kto ją przygarnie? Kto przytuli swoją dłonią do siebie? Czy ktoś o mnie będzie dbał? - troska w jej głosie i lekki strach. Dlaczego ja?... Tu siedzę teraz, zamiast oddychać świeżym powietrzem, łykać pierwsze promienie słońca, poczuć wiatr, ciepło, dotyk drugiej osoby, jej myśli, zobaczyć jej twarz. Zobaczyć jej miejsca pracy, dom, kredens, stół lub blat. Trach, trach. Dziwny odgłos rzekła Filiżanka... Nasłuchuje, czeka. Ktoś podchodzi energicznym krokiem, bierze pudełko do rąk, uśmiecha się. Otwiera ostrożnie, zagląda do środka. Jeszcze folia szeleści w dłoniach. Uśmiech na twarzy człowieka, którego Filiżanka nie widzi. Dzień dobry moja droga, jak masz na imię? – słyszy miękki głos. F: Nie mam jeszcze imienia.
Gdzieś jechały, ale tak naprawdę nie wiadomo dokąd.
Po długiej podróży nastała wszechogarniająca cisza.
Gdzie ja jestem? - pyta samą siebie filiżanka.
Dlaczego to tak długo trwa? Przecież inaczej miała wyglądać moja podróż, moje wymarzone miejsca!
Gdzie ci fantastyczni nietuzinkowi ludzie! - mówi sama do siebie, a głos rozchodzi się na około jej białego wnętrza.
Krzyczy sama do siebie w swej duszy.
Tysiące myśli przebiega po uszku białym. Kiedy tak siedzę ściśnięta i nie widzę nic. Kompletnie nic! Brakuje rozmowy, powietrza, przestrzeni, światła, ciepła, dotyku! – krzyczy.
Czy to już dzień, czy noc? Jak wyglądają te miejsca?... Jak to się dla mnie skończy – pyta samą siebie filiżanka. Może gdzieś popełniłam błąd? Może za bardzo chciałam? Może to że tak bardzo, bardzo, bardzo chciałam być pierwsza? … Nie mogę się poruszyć teraz… Filiżanka zdaje sobie sprawę że jest sama, nie może wyskoczyć z pudełka, że jest tak naprawdę od kogoś zależna. Od kogoś, kto pokaże jej to co będzie robił sam. Kto ją przygarnie? Kto przytuli swoją dłonią do siebie? Czy ktoś o mnie będzie dbał? - troska w jej głosie i lekki strach. Dlaczego ja?... Tu siedzę teraz, zamiast oddychać świeżym powietrzem, łykać pierwsze promienie słońca, poczuć wiatr, ciepło, dotyk drugiej osoby, jej myśli, zobaczyć jej twarz. Zobaczyć jej miejsca pracy, dom, kredens, stół lub blat. Trach, trach. Dziwny odgłos rzekła Filiżanka... Nasłuchuje, czeka. Ktoś podchodzi energicznym krokiem, bierze pudełko do rąk, uśmiecha się. Otwiera ostrożnie, zagląda do środka. Jeszcze folia szeleści w dłoniach. Uśmiech na twarzy człowieka, którego Filiżanka nie widzi. Dzień dobry moja droga, jak masz na imię? – słyszy miękki głos. F: Nie mam jeszcze imienia.
A ty jak witasz swoje przedmioty codziennego użytku?
Jak je traktujesz?
Jak pielęgnujesz, ustawiasz w np. kredensie?
Jak prasujesz swoje ulubione bluzki, koszule, sukienki?
Jakie wspomnienia Ci w tym czasie towarzyszą?
Jak prasujesz swoje ulubione bluzki, koszule, sukienki?
Jakie wspomnienia Ci w tym czasie towarzyszą?
Mycie codziennie talerzy bez wyrazu to nie to samo...
Nasze przedmioty emanują naszymi myślami, energią, uczuciami.
Nasze przedmioty emanują naszymi myślami, energią, uczuciami.
I tak jest ze wszystkim, pogładź swój stary fotel ręką i szepnij mu że dobrze Ci służy ;-)
Zanim wsiądziesz do auta poklep go po grzebiecie, powiedz: dobrze się sprawdzasz i dzięki Tobie nie spóźniam się na spotkania, pracy...
Wyobraź sobie, iż One przebyły daleką drogę by dotrzeć właśnie do Ciebie.
Są częścią twojego codziennego życia. Warto zatrzymać się na chwilę refleksji, pobyć z nimi, pielęgnując je jak kwiaty w ogrodzie.
Przypomnij sobie Muzeum, a w nim przedmioty sprzed tysiąca lat. Twoją ciekawość: Kto? Jak?... Może warto zostać archeologiem własnej przestrzeni...
daje do myślenia, dzięki
OdpowiedzUsuń