Masz obecnie
trzydzieści lat, to dobry czas na podsumowanie dotychczasowych Twoich
osiągnięć, prywatnych oraz zawodowych. Czy możesz wymienić dla Ciebie
najważniejsze?
T:
Jeśli chodzi o prywatne osiągnięcia, to mogę wymienić ukończenie studiów, bo
jako jedynemu w mojej rodzinie się to udało. Niewątpliwie, też nie dałem się
złamać, zaszufladkować jako zwykła osoba, żyjąca zwyczajnie,
bez celów i marzeń. Zawsze bowiem byłem nieco outsiderem, wierzącym, że mój
świat nie ogranicza się jedynie do pracy, spania, jedzenia i znowu pracy. Mi
takie życie nie pasuje - nic tego nie zmieni.
Z sukcesów zawodowych jestem zadowolony, wciąż się czegoś uczę nowego,
otwierają się nowe przestrzenie zrozumienia. Sukcesem była praca w sklepie ezoterycznym, bo kocham
takie miejsca, praca w gazecie jako medium, teraz na portalach ezoterycznych.
Pamiętasz
jeszcze niesamowite spotkanie w
sklepie ezoterycznym, które wywarło na Tobie niezapomniane wrażenie…
T:
Pamiętam kobietę bardzo zanieczyszczoną energetycznie i jak spytała o talizman
ochronny to obrazek ,,sam" spadł ze ściany i uderzył wystawę sklepu. Pamiętam też młodego
człowieka, który chwalił się, że rozmawia z demonami i później go one opętały.
Nie wiem czy On jeszcze żyje... Pamiętam też dziewczynkę, która miała w sobie
coś złego i wyglądała na staruszkę, a mogła mieć 6 lat. Nietuzinkowe i niesamowite są opowieści
klientów np. o niezwykłych miejscach,
które zwiedzali, rzeczach, które przeżyli np. w Amazonii, Indiach, Nepalu, a
także o szamanach, uzdrawiaczach, bioenergoterapeutach. Przez 3.5 roku mógłbym
niezłą książkę napisać o tym wszystkim. Z mniej strasznych historii,
przychodzili bardzo ciekawi, śmieszni ludzie. Był też stroiciel fortepianów,
który jest znany w Warszawie z tego, że zawsze chodzi w sandałkach i koszulce
bez ramiączek, obojętnie czy jest plus 20 stopni, czy minus 20 stopni.
Niesamowity człowiek, który umie sterować swoją energią oraz ma wpływ na
ciepłotę swego ciała. Dużo zabawy i śmiechu było czasem, bardzo pozytywni ludzie
nas niekiedy odwiedzali.
Ukończyłeś
studia polonistyczne, piszesz...
T:
Piszę czasem… Ostatnio piszę mini książeczkę na temat Run, która w przyszłości
posłuży mi do prowadzenia warsztatów.
Rozwijasz
stronę pióra…
T: Jeśli
mam wenę, to tworzę też powieść na temat
duszy wcielającej się w różne ciała. Uczącej się w każdym życiu czegoś, co
kompletuje jej doświadczenie i stwarza nowy poziom w kolejnym życiu… Mam dość
lekkie pióro oraz specyficzny styl pisania, komunikowania się z czytelnikami.
Publikujesz
artykuły…
T:
Jedynie kilka artykułów do gazet napisałem, ostatni był o tym w jaki sposób
przyciągnąć miłość do swego życia i ukazał się na łamach Imperium Kobiet.
Kiedyś pisałem artykuły do czasopisma Takie jest Życie.
T: I
tak i nie, bo wciąż staram się o lepsze, spokojniejsze, pełniejsze życie, tak
zawodowe jak i prywatne. Ale ,,Show must go on”, nie poddaję się i z każdym
dniem czuję, że jestem bliżej osiągnięcia tego o czym marzę, tego, co moja
Dusza zaplanowała na to wcielenie.
W mediach trzeba wiele razy
rękę podać zanim...
T:
…Zanim osiągniesz swój cel… W telewizji ezoterycznej trzeba mieć wtyki, w
Kosmice z kolei podstawa to założenie własnej działalności.
Po twojej wypowiedzi widzę
że jest tak wszędzie…
T: No
raczej tak: koneksje, układy…
Zrobił
byś tak…
T: Ja
widzę to inaczej: jeśli to moja droga, to pojawią się odpowiednie osoby na
niej. Nie będę musiał się do kogoś ,,przytulać”… Raczej nie jest to możliwe,
jeśli mówimy o pracy w tv. Może w czasopismach tak jest, jeśli przedstawi im
się kilka rzetelnych, dobrych artykułów.
To
Ja spróbuję, ale na końcu naszego wywiadu Coś dla Ciebie zrobić, zobaczymy w
życiu wszystko jest możliwe. A na razie
wracamy…
Jaka
była Twoja droga do tego, czym aktualnie się zajmujesz?
T:
Zawsze miałem dobrą intuicję, taki wewnętrzny głos, który mi podpowiadał różne
rzeczy, ostrzegał. Jako nastolatek interesowałem się duchami, UFO, mediumizmem,
wszystko to mnie fascynowało. Później na filologii polskiej pisałem pracę
magisterską na temat roli słowa w rytuale magicznym, więc też udało mi się
,,przemycić" moja ulubioną dziedzinę. Po studiach wymyśliłem sobie pracę
w sklepie ezoterycznym i...przyjęli
mnie. Pracowałem tak 3.5 roku i była to najlepsza szkoła życia, jaką dostałem. Tam też zacząłem odczuwać energię, z czasem ją widzieć. I właśnie tam zająłem się
kartami. ,,Zawołały" mnie Runy i nimi najczęściej się posługuję.
Jak
do Ciebie Runy „przemówiły, zawołały”…
T:
Przyszła klientka do sklepu i bardzo chciała uzyskać poradę z kart. A żadnej
wróżki wtedy nie było, więc spojrzała na mnie i spytała, czy bym jej mógł
pomóc. Żeby było trudniej pytania nie powiedziała na głos, tylko miała w
głowie. Rozłożyłem Runy, powiedziałem co widzę, a ona bardzo mi podziękowała. Wtedy też stwierdziłem: kurczę, chyba
mogę zacząć przygodę z kartami. Po pół roku czułem się już całkiem dobrze
obeznany ze znaczeniami kart, miałem też dużo potwierdzeń od klientów, że to co
mówię nie jest fałszem i ma to przełożenie na rzeczywistość.
Czym
są Runy...
T:
Runy to magiczne pismo Wikingów, służą do dywinacji (wróżenia), są też znakami
magicznymi, można również pisać runami, bo tworzą alfabet. Można więc np. nazwę
firmy lub swoje imię napisać runami.
Z
początku dawni szamani używając własnej krwi ryli, kreślili runy na kamieniach,
drewnie, przedmiotach magicznych. Później wikingowie mieli runy wyryte na domu,
rękojeści miecza czy też na tarczy, która miała chronić przed przeciwnikiem.
Często rysuje je się czerwonym mazakiem.
Kiedyś
wróżenie było pewnego rodzaju rytuałem, ceremonią… Dziś np. siedząc na linii
telefonicznej wykłada się karty w pospiechu, bez należytej im czci.
Jak
się czci Runy…
T:
Traktuje się je jako istotę żywą, może czczenie to złe słowo, za mocne, ale
traktuje się wróżenie z powagą, czyści się energetycznie karty, pyta jak
przyjaciela o radę. Runy bowiem są istotami żywymi, są obrażalskie na przykład.
Gdy wróżę tarotem czuje, że one się czują niedoceniane. Karty również się męczą
i czasem nie chcą dać odpowiedzi. Wtedy biorę inną talię. Mam ich kilka. Po za
tym mam runy wyryte na muszlach.
Co
jeszcze ciekawego możesz powiedzieć o runach?
T: Są
runy aktywizujące, wyciszające, przyspieszające gojenie się ran, dodające
energii, runy zakończenia pewnego etapu w życiu, runy mówiące o wyjeździe, o
miłości, o potencjale danej relacji, związku... Pełna paleta możliwości. Każda
runa może mieć znaczenie pozytywne oraz negatywne. Runy pokazują co może się
zdarzyć, ale dają też cenne rady jak coś, czego pragniemy ma się przejawić w
naszym życiu, co należy zmienić w sobie, przepracować, by zamanifestować
pożądaną rzecz, czy rzeczywistość.
Kogo
z polskich, zagranicznych ludzi zajmujących się runami cenisz?
T: Z
polskich runistek cenię Panie: Ewę Kulejewską, Alicję Chrzanowską i Marię Piasecką, a z zagranicznych Igora
Warnecka.
Miałeś nauczycieli?
T:
Jestem samoukiem, nie miałem
,,mentora", który by mnie poprowadził ani nie kończyłem żadnych szkół
psychotronicznych (przynajmniej na razie).
Twoja
praca, co potrafisz?
T:
Umiem odczytać energię danej osoby ze zdjęcia, coś powiedzieć o niej bez kart. Posługuję
się wahadłem, na prośbę klienta przesyłam energię Reiki, czasem oczyszczam
ludzi z negatywnej energii, oczywiście też wróżę z kart…
Powiedz
mi czy, Ty naprawdę lubisz to wróżenie
tzn. tą swoją pracę obecną...
T:
Lubię swoją pracę, to po mnie widać, że jest to moją pasją, ale czasem niektóre
wróżby czy ludzie są bardzo trudni i po godzinie czuję się jakbym przebiegł
maraton. Więc ma to swoje dobre i złe strony, warto się po takich wróżbach
solidnie oczyścić.
Dzwonią
ludzie, piszą o swoich kłopotach, dylematach... a Ty masz stanąć na wysokości
zadania. To odpowiedzialne zadanie?
T:
Bardzo odpowiedzialne, kiedyś pewien bardzo bogaty biznesmen pytał mnie o
firmy, spółki, akcje na giełdzie. I zaufał mi... temu co powiedziałem.
Zainwestował i przyniosło mu to dobre finanse. Na szczęście. Z drugiej strony
karty to nie wyrocznia, nie warto im wierzyć do końca, bo to my mamy moc
sprawczą i czyniąc coś inaczej niż zwykle możemy zmienić przyszłość.
Gdyby
nie było tego wszystkiego kart, duchów itp... to kim byś chciał zostać?
T:
Gdyby magia nie zagościła w moim życiu to zostałbym naukowcem, bardzo lubię
wiedzę, którą można użyć do zmiany świata, ulepszenia go.
Gdybyś miał moc sprawczą to
co byś chciał zmienić?
T: Co bym
zmienił..hmm.. dałbym możliwość ludziom całego świata, by żyli w sposób w jaki
chcą żyć (nie mówię tu o gwałtach, kradzieżach, przemocy), chciałbym, by na
świecie zapanował pokój i by państwo nie kontrolowało obywateli, a było dla
nich przyjazne. Zmieniłbym umysły ludzi, by zobaczyli, że można odżywiać się
nie zabijając zwierząt, nie raniąc nikogo. Jednym słowem, zmieniłbym podejście
każdego człowieka do świata i wszystkich istot w nim egzystujących, tak, by
zapanowała miłość zamiast gwałtów, pokój zamiast wojny, by każdy respektował
prawo innego człowieka do życia dokładnie tak jak tego chce.
Jesteś
optymistą, czy pesymistą?
T:
Zdecydowanie jestem optymistą, wierzę w ludzi i że ten świat można
ustawić inaczej niż do tej pory się działo. Chyba najbliższe są temu idee
hippisowskie i anarchistyczne.
Gdybyś
miał określić swój temperament to do jakiego artysty, aktora, poety, malarza
byś siebie porównał. I dlaczego akurat ta postać?
T:
Ciekawe pytanie, wielu artystów, malarzy, pisarzy jest mi bliskich, kiedyś
określiłbym się jako modernista, wybrałbym więc np. Baudelaira, Oscara Wilde’a,
Przybyszewskiego. Z magów zawsze lubiłem i ceniłem Aleistera Crowleya, a także
twórcę magii chaosu i niezwykłego malarza, alchemika, maga czyli Austina Osmana
Spare’a. Teraz patrzę szerzej i nie staram się szufladkować czy porównywać do
kogokolwiek. Bliscy są mi jednak Mooji oraz Bashar, są to wizjonerzy nowego
czasu, którzy pokazują innym jak można żyć pięknie, czerpać z życia to co
najlepsze.
Myślisz
najpierw o sobie, czy raczej o drugiej osobie?
T: To
zależy czego to dotyczy. Zawsze myślałem najpierw o innych, dopiero później o
sobie, ale zobaczyłem, ze nie jest to dobre, czasem więc dobrze jest być
egoista i zadbać wpierw o siebie, później dopiero o innych. Przypomina mi się
jak rozmawiałem o tym z klientką i stwierdziliśmy, że lecąc samolotem, gdy coś
się niedobrego dzieje: najpierw zakładasz maskę tlenową sobie, byś mogła
oddychać, a dopiero później swoim dzieciom. Ostatnio w USA zdarzyła się przykra
historia: pewien mężczyzna chciał ratować psa przed jadącym pociągiem, pies się
uratował, ale ten człowiek nie. Tu nie mówię, że życie psa jest mniej ważne niż
życie człowieka, jednak czasem dbając o innych, sami zostajemy z niczym.
Co
myślisz teraz o swojej przyszłości? Jak Ona kształtuje się w umyśle Tomka?
T:
Myślę, ze wszystko przede mną i wszystko jest do osiągnięcia. Wytyczam pewne
cele, do których osiągnięcia dążę. Przyszłość jest w moich rękach. Marzę o zamieszkaniu na tropikalnej wyspie,
mam zmysł do interesów i biznesu, więc z czasem wykluje się coś, co przybliży
mnie do tego celu.
To
życzę Ci spełnienia…
T:
Dziękuję
Ostatnie
pytanie i przygoda z Moim Rozmówcą:
Czy
myślisz że możesz stać się Inspiracją dla kogoś obcego, mam tu namyśli Twoje
umiejętności w tym Twoją pracę z Runami (zachęcić do własnych poszukiwań itp.)…
T: W
pewien sposób jestem dla innych inspiracją, gdyż wiele doświadczeń przeżyłem i
mogę spojrzeć z dystansu na problemy innych, które sam przepracowałem. Jestem
jak chłodny kompres na zaognione chorobą miejsce. Kilka osób zaraziłem miłością
do Run i rozwoju duchowego, co mnie bardzo cieszy, bo nie ma nic
przyjemniejszego niż w jakiś sposób zainspirować ludzi do własnych poszukiwań.
To takie przecieranie szlaków.
Jak się można z Tobą skontaktować, by skorzystać z Twoich usług...
T: Spotkania
bezpośrednie możliwe są na terenie Warszawy. Niektóre osoby kontaktują się
również za pośrednictwem Skype: wroz_shanti.
Można
zobaczyć w jaki sposób pracuję, wystarczy wejść na stronę Wróżby Online i w
zakładce Wieczory Wróżb (po prawej stronie) odszukać filmiki z moim udziałem.
kontakt: 889 269 661
mail: wroz_shanti@o2.pl
oraz Facebook: Om Shanti

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz